Legendarny miś Wojtek

Legendarny polski „żołnierz” Armii Andersa – niedźwiedź Wojtek - ma swój pomnik w Edynburgu.

W samym sercu miasta, w parku przy Princes Street w cieniu edynburskiego zamku, odsłonięto w sobotę pomnik jednej z najbardziej niezwykłych postaci drugiej wojny światowej – niedźwiedzia Wojtka.

Historia niedźwiedzia Wojtka jest niezwykła i piękna – opowiadana na blogach, w książkach, także w filmach a on sam doczekał się już kilkunastu pomników, tablic pamiątkowych i piosenek.

8 kwietnia 1942 roku w Iranie,  żołnierze z 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii wchodzącej w skład  2. Korpusu Polskiego dowodzonej przez generała Władysława Andersa, kupili małego misia za parę konserw od biednego chłopca.  Zabrali go ze sobą, nadając mu imię Wojtek. Malutki miś karmiony był mlekiem z butelki po wódce. Podobno z tego właśnie powodu misiowi na zawsze pozostało upodobanie do picia napojów z takiej właśnie butelki. Kiedy podrósł, oficjalnie wciągnięto go do ewidencji 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, gdzie dostał stopień szeregowca, własną książeczkę wojskową i żołd w postaci podwójnej racji żywnościowej.

Wojtkiem opiekowano się troskliwie. Rósł i „mężniał” na żołnierskim wikcie, a jego ulubionymi przysmakami były owoce, słodkie syropy oraz marmolada, miód i piwo, które dostawał za dobre zachowanie. Jadał razem z żołnierzami i spał z nimi w namiocie. Kiedy urósł, dostał własną sypialnię w dużej drewnianej skrzyni, nie lubił jednak samotności i często w nocy chodził przytulać się do śpiących w namiocie żołnierzy. Był łagodnym zwierzęciem, mającym pełne zaufanie do ludzi. Ulubionym sportem Wojtka były zapasy z żołnierzami 22. Kompanii. Widok potężnego niedźwiedzia baraszkującego ze swoimi opiekunami wprawiał w osłupienie, a czasami w grozę obcych żołnierzy lub cywili.

Uwielbiał jeździć wojskową ciężarówką. Początkowo w szoferce, a gdy już się w niej nie mieścił na tylnej platformie. Gdziekolwiek by się nie pojawił wzbudzał sensację. Gdy żołnierze wracali do obozu zawsze witał ich radośnie.

W obowiązkach żołnierskich Wojtek wcale nie był traktowany ulgowo.  Odbywał z oddziałem wyznaczone marsze, wielogodzinne nocne warty, pilnował obozu i sprzętu, pomagał w noszeniu ciężkich ładunków, a na odpowiednią komendę stawał na baczność i robił „na prawo patrz”.

Niedźwiedź wraz z armią przeszedł cały szlak bojowy od Iranu, przez Irak, Syrię, Palestynę, aż do Egiptu.

 Na początku 1944 roku Kompania dostała rozkaz udania się do Włoch, gdzie miała dołączyć do alianckich żołnierzy.  Po wejściu (początkowo nie chciano go zaokrętować) na pokład MS Batory Wojtek otrzymał stopień kaprala. 

22 Kompania Transportowa Artylerii do tej pory nie uczestniczyła w walkach. Teraz czekał ją chrzest bojowy pod Monte Cassino. Wzgórze próbowali zdobyć kolejno Amerykanie, Brytyjczycy i Nowozelandczycy. W kwietniu 1944 roku zaatakowali Polacy. Szturm został poprzedzony intensywnym ostrzałem artyleryjskim. Oszołomiony hałasem wystrzałów Wojtek wszedł na drzewo skąd obserwował swoich kolegów dostarczających skrzynie z amunicją. Pewnego dnia niedźwiedź nie wytrzymał i postanowił pomóc.  Podszedł do ciężarówki, wyciągnął łapy do żołnierza podającego skrzynie, a ten podał Wojtkowi jedną z nich. 250-kilogramowy kapral zaniósł pociski na stanowisko i wrócił do ciężarówki. Miś nosił tak amunicję (nigdy nie upuszczając) aż do 18 maja, kiedy to Polacy zdobyli wzgórze wywieszając na jego szczycie biało – czerwoną flagę.

Wizerunek misia niosącego pocisk stał się symbolem 22. Kompanii. Żołnierze malowali go na samochodach wojskowych i nosili na rękawach mundurów. Po bitwie pod Monte Cassino Wojtek brał także udział w zdobyciu portu Ankona, przełamaniu silnych fortyfikacji w górach Apeninu oraz przy wkraczaniu wojsk alianckich do Bolonii.

W 1946 roku 22. Kompania została przetransportowana do Glasgow w Szkocji i stacjonowała w Winfield Park, a razem z nią kapral Wojtek. W krótkim czasie został ulubieńcem całego obozu i okolicznej ludności. Stał się też tematem licznych publikacji  prasowych. Miejscowe Towarzystwo Polsko-Szkockie mianowało go nawet swoim członkiem. Na uroczystości przyjęcia do towarzystwa, obdarzono nowego członka jego ulubioną butelką piwa.

Po demobilizacji jednostki wojskowej, zapadła bardzo smutna decyzja oddania niedźwiedzia do ogrodu zoologicznego w Edynburgu.

Żołnierze rozjechali się po całym świecie. Część trafiła do USA i Kanady, inni postanowili osiedlić się w Australii, część wróciła do Polski, tylko nieliczni pozostali w Szkocji.  Dawni koledzy z kompanii, już w cywilu wielokrotnie odwiedzali Wojtka i nie bacząc na obawy i protesty pracowników ZOO przekraczali często ogrodzenie, by pobaraszkować z misiem.

W ZOO miś miał dobrą opiekę, lecz przyzwyczajony do wolności i bliskiego kontaktu z ludźmi w nowym miejscu nie czuł się zbyt dobrze i z biegiem czasu stawał się coraz bardziej ospały, przestał zwracać uwagę na tłumy odwiedzających go osób. Ożywiał się jedynie na dźwięk polskiej mowy.

Niezwykły żołnierz zmarł 2 grudnia 1963 roku w wieku 22 lat. Informację o jego śmierci podały wszystkie brytyjskie media.

W wieku dojrzałym ważył blisko 250 kg i mierzył ponad ponad 180 cm

 

Źródła:

http://www.tvp.info/

http://patrykgesicki.blog.pl/2013/12/06/mis-wojtek-nietypowy-zolnierz-armii-andersa/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojtek_(nied%C5%BAwied%C5%BA)



drukuj« powrót

Sekcja dla członków

Email:

Hasło:



Polska Izba Turystyki